.

.

poniedziałek, 29 czerwca 2015

Rozdział 1 ~ "Krople rosy"


Violetta 

-Kochanie, patrz tutaj. - Powiedział ciepło, uwielbiam jego głos. Aksamitny i seksowny. Wskazał gestem ręki na śliczne drzewo obok którego była umieszczona ławeczka. Śliczne, kolorowe kwiaty niemal idealnie komponowały się z krótką, zieloną trawą na której znajdowały się małe łezki wody. Poranny deszcz zostawił po sobie krople rosy które sprawiały że krajobraz był taki..Naturalny. 
-León tu jest przepięknie. Wiedziałeś o tym miejscu? - Spytałam poważnie, czyżby on specjalnie mnie tu zabrał? Nadal ogarniałam wzrokiem te magiczne miejsce o którym istnieniu nie miałam pojęcia. 
-Cii, tajemnica. - Zaśmiał się uwodzicielsko ukazując perłowy uśmiech. Cały Verdas, uwielbia się  ze mną droczyć. Poczułam jak obejmuje mnie w okół tali, robimy krok w przód. Wzrok szatyna znowu spotkał się z moim. Jego hipnotyzujące spojrzenie, idealne szmaragdowe oczy. Wszystko w nim mnie do niego przyciąga. 
-Skarbie tęcza wyszła. Prosto po deszczu. - Mówiłam jak zaczarowana widokami tego miejsca, tęczy. Przy osobie którą się kocha wszystko wydaje się piękniejsze. Pod wpływem chwili cmoknęłam Leóśka w policzek, a mi pojawiły się rumieńce. 
-Lubię gdy się rumienisz, wyglądasz z nimi uroczo. - Schlebia mi to, od razu poczułam się swobodniej gdy on akceptuje mnie ze wszystkim. Nie każda dziewczyna ma takie szczęście. 
-Usiądziemy? - Zaproponowałam by zmienić temat. Dziś dzień jest zbyt udany by rozmawiać o moich rumieńcach. Moje pytanie zostało bez odpowiedzi, po prostu usiedliśmy. 
-Mam coś dla ciebie, Violu. - Oznajmił przy czym wyjął mały pakunek który szybko wylądował na mojej ręce. Zmierzyłam go wzrokiem a on tylko przytaknął na znak że mam go otworzyć. Wyjęłam z pudełeczka śliczne, kryształowe kolczyki. Nawet nie chcę myśleć ile on musiał na nie wydać! Czym prędzej je założyłam. Chcę by León wiedział jak mi się podobają. Zna dobrze mnie i mój gust. Skąd wiedział że o takich marzę? Zanim zdążyłam podziękować zaczął śpiewać oraz grać na gitarze. Muszę dołączyć. Nastrój by romantyczny, po skończonej piosence wpił się w moje usta. Nie powiem, sprawiło mi to bardzo dużą przyjemność. 
-Kocham cię, dziękuję. - Powiedziałam śmiertelnie szczerze. Jest najważniejszą osobą w moim życiu.
-Ja ciebie bardziej. - I tak zaczęła się kłótnia kto kogo bardziej, kocha. Oczywiście wygrałam ja. Nie no wygrał Verdas. Nic na to nie poradzę jest uparty jak osioł!

--------------------------------------------------------------------------------------

Kochani! Pierwszy rozdział już jest:*
Mam nadzieje że się podoba bo mi nawet tak,
starałam się. Myślicie że wszystko takie miłe,
fajne i przyjemne. Ale nie, zmartwię was
jak powiem że to tylko cisza przed burzą?
Zdradzę wam tylko tyle że niedługo a
może już w następnym rozdziale ktoś
zakłóci spokój Leónetty. Ktoś dołączy
do opowiadania, ktoś kogo nie ma w
zakładce ale niedługo będzie.  Wiem
dziś z perspektywy Vils ale w nex'cie
będzie z Leóna.

Komentujcie, liczę na was:**
Tym razem bez szantażyku, ufam
że komentujecie bez tego<33

Pozdrawiam Sandra<33

2 komentarze:

  1. Swietne ;)
    Czekam na next :*

    OdpowiedzUsuń
  2. Witam!!
    Rozdział uroczy!!
    Taki słodki!!
    Dzięki za zaproszenie, a za tą osobę to cię zabije!!! Haha
    Czekam ma next!!
    Pozdrawiam Nataly :-) :*

    OdpowiedzUsuń